niedziela, 8 marca 2015

Miłość jest jak magia...



 Miłość jest jak magia- niesamowita, zaskakująca, przyprawiająca o dreszcze, przyciągająca uwagę, zachwycająca….

Wydawało mi się, że mnie kochasz, że zawsze będziemy razem, że nigdy mnie nie opuścisz…
Byliśmy blisko siebie, przy każdej możliwej okazji- gdy było nam źle, gdy razem dzieliliśmy nasze szczęście. W ciężkich dla mnie chwilach zjawiałeś się w odpowiednią porę, chwytając mnie za rękę, mówiłeś słowa otuchy, które sprawiały, że znów chciałem żyć.

Pamiętam jak dyskretnymi gestami starałem się podpowiedzieć co do ciebie czuję. Zachowywałem się jak idiota, który tylko krzyczał i wygłupiał się by zwrócić na siebie uwagę, a w szczególności uwagę swojej słabości. Ty jednak odpierałeś wszystko jako popisywanie się i robienie show przed kamerami. Chciałem uczynić cię zazdrosnym. Starałem się dobrze bawić się z innym, gdy tylko byłeś w pobliżu. Tuląc i całując innych chciałem wzbudzić w tobie pożądanie mej osoby.

A my?

Drażniliśmy się, dokuczaliśmy sobie, a każdy dotyk był dla mnie niczym poparzenie, tak silnie odczuwane przez moje ciało, jednak ty odbierałeś to jako coś naturalnego, jako zwykłe przyjacielskie zaczepki.
         
Wszystko potoczyło się w zupełnie innym kierunku niż sądziłem. Świadomie lub nieświadomie zrobiłeś to co chciałem byś poczuł- zazdrość. Coraz częściej rozmawiałeś ze swoją sunbae, można było to nawet nazwać flirtem. Uradowany przychodziłeś do mnie i z ukrycia dalej ją obserwowałeś. Opowiadałeś mi o niej, o każdym szczególe jej osoby. Ja nie chcąc cię urazić, słuchałem uważnie i cieszyłem się razem z tobą.

Ale nie zapomnę nigdy jednego.

Gdy przyszedłeś do mnie jednej nocy i dość niepewnie powiedziałeś, że chcesz zacząć spotykać się z ukochaną sunbae. Wszystko wydawało mi się zrozumiałe, ale ty kończąc rozmowę, powiedziałeś do mnie:

„Kocham cię Chanyeol”

Po czym pocałowałeś mnie w czoło i dodając cicho „dobranoc”, ruszyłeś do łóżka i jak gdyby nigdy nic zasnąłeś.

A ja?

Całą noc myślałem, myślałem i myślałem, aż w końcu doszedłem do wniosku, że nie poddam się i będę o ciebie walczył.

Ależ ja byłem wtedy głupi… nieprawdaż?

Z każdym dniem nabierałem coraz to większej odwagi, by w końcu wyznać ci co czuję. Czułem, że masz tak samo jak ja, że już niebawem usłyszę ponownie te piękna dwa słowa, ale tym razem głębszym i czulszym doznaniem.
  
       Po naszym ciężkim treningu, podjąłem decyzję i stwierdziłem, że to jest ten dzień. Szukałem cię wzrokiem po sali aż w końcu ujrzałem cię siedzącego w rogu. Na twojej twarzy widoczne było zmęczenie, ale mimo to uśmiechałeś się szeroko i machnąć, zawołałeś mnie. Nagle jednak wyjąłeś ze swojej torby telefon i wpatrując się w ekran zauważyłem w twoich oczach iskierki. Powiedziałeś mi, że zaraz wrócisz, że wychodzisz tylko do łazienki. Ja jednak cicho podążyłem za tobą. Wyszedłeś na zewnątrz. W świetle gwiazd widziałem jak biegniesz za tył budynku. Coś w głowie podpowiadało mi żebym tam nie szedł, ale ja robiłem na przekór. Szedłem dalej lecz od razu zatrzymałem widząc stojącą postać tuż przy rogu budynku. Z ukrycia obserwowałem każdy twój ruch. Aż w końcu usłyszałem twój cudowny głos oraz słowa, które tak bardzo chciałem ponownie usłyszeć.

„Kocham cię…”

Moje ciało momentalnie osłabło, a w klatce piersiowej poczułem nieprzyjemny ucisk. 

„…Taeyeon”

Z moich ust wydobył się cichy jęk, na tyle głośny, że zorientowałeś się o mojej obecności. Ty tylko spojrzałeś na mnie i ponownie zwróciłeś wzrok na stojącą przed tobą dziewczynę, a ja widząc  ten piękny uśmiech, który zawsze dodawał mi otuchy, rozpłakałem się jak małe dziecko, bo wiedziałem, że tym razem nie był skierowany do mnie.

Miłość jest jak magia…

Nie zważając na moją obecność i przeszywające cię moje spojrzenie, pocałowałeś ją. Namiętnie, z pasją, a co najgorsze z tym czego ode mnie nie zdążyłeś przyjąć.

Miłość jest jak magia…
…ale magia…
…jest tylko iluzją.


 N/A
Witam Was wszystkich tego niedzielnego wieczoru ^^
W końcu udało mi się coś dodać, mimo że ten one-shot siedział już od dawna w moim folderze. Dopisałam do niego tylko zakończenie i voilà! I wybaczcie, wiem, że to nic specjalnego, ale że chciałam dotrzymać tego co napisałam w poprzednim poście czyli jeżeli nie dodam nic w przeciągu paru miesięcy, to zamknę blog. Stwierdziłam, że to 'parę miesięcy' o których myślałam, będzie za długie, dlatego otóż opublikowałam ten króciutki shot.
Przede wszystkim chcę podziękować za miłe komentarze pod ostatnią notką, naprawdę mnie one zmotywowały i sprawiły, że piszę znów z przyjemnością

Ps. Notki organizacyjne, zdjęcia czy też inne rzeczy będę publikowane na facebooku *klik*~~